Gry na Facebook-u (1)
Skoro mamy już za sobą grę wstępną, dziś chciałbym napisać parę słów właśnie na temat gier, a konkretnie spróbować scharakteryzować czy cechują się gry na Facebook-a. W ogóle gry we współczesnej kulturze, to obszerny temat, który pewnie doczekał się już niejednej pracy magisterskiej. Ważne miejsce w temacie „gry” zajmuje pewien specyficzny rodzaj gier, a mianowicie gry społecznościowe.
Rozwój Facebook-a w ciągu ostatnich lat to dosyć symptomatyczne dla internetu zjawisko. Jeszcze dwa lata temu było tam pusto i głucho, walle świeciły pustkami i właściwie nie było za bardzo wiadomo o co w tym wszystkim chodzi. W przeciwieństwie do Goldenline czy za przeproszeniem Naszej Klasy, Facebook nie miał określonego celu, profilu – człowiek zakładał konto i już: mógł wszystko albo nic. Dziś z Facebook-iem jest podobnie jak z Google – jeżeli Cię tam nie ma to nie istniejesz. Parcie na obecność w „mediach społecznościowych” i kompletnie źle pojmowany „marketing społecznościowy” to jednak temat na osobny wpis, podobnie jak inne – mniej komercyjne – zagadnienia związane z Facebook-iem. Wróćmy zatem do gier na Facebook-u.
Już jakiś czas temu przez wszystkie „mainstramowe” media przewinął się temat gier w zarządzanie farmą, opisujących ludzi, którzy gotowi byli do dużych poświęceń aby nie uschły im roślinki. Obecnie nadal najpopularniejsze gry na facebook-u to różnego rodzaju gry w zarządzanie – farmą, postapokaliptyczną społecznością czy wioską Smerfów.
Gamedesign różnych gier tego typu jest bardzo do siebie zbliżony i nawiązuje do klasyki RTS-ów. Mamy oto surowce, które wydobywamy w różny sposób, mamy centra badawcze i produkcyjne ludzików bądź pojazdów określonego typu wiele poziomów rozwoju tych wszystkich konstrukcji, oraz czas jaki nam to pochłania. Właśnie ów czas jest najbardziej deprymujący dla grających w tego typu gry – i tu oczywiście na przeciw wychodzą im twórcy, umożliwiając natychmiastowe przyspieszenie wszystkich procesów kosztem uszczuplenia specjalnych zasobów, które – pomijając niewielkie ilości zdobywane w np. questach – nabywamy za zupełnie realne pieniądze. Dla porządku wspomnijmy również o możliwości kupowania za taką specjalną walutę specjalnych przedmiotów czy innych używanych w grze dóbr – do tego typu zagrywek przyzwyczaiły nas już wszystkie free2play gry MMO. Wartość takich dóbr premium w grze zależna jest od konkretnej gry. Niektóre gry na Facebook-u pozwalają na zakup przedmiotów czysto dekoracyjnych, lub może przydatnych lecz nie mających dużego wpływu na grę. Inne gry – zwłaszcza nastawione na jakiegoś typu rywalizację, potrafią dać takim płacącym realne pieniądze użytkownikom znaczną przewagę nad innymi.
Innym czynnikiem, którym bardzo często charakteryzują się gry na Facebook-u, jest energia albo jej odpowiednik. Wykonując w grze kolejne czynności, zużywamy określone ilości tej energii a jej regeneracja wymaga czasu, lub – znowu mikropłatności.
Naturalnie w zdecydowanej większości gry na Facebook-a mają mniej lub bardziej rozwinięty aspekt społecznościowy. Nie ma chyba gry na Faceboo-a, gdzie na dole czy z boku nie widniały by puste ramki czekające tylko na wypełnienie znajomymi. Jedne gry na Facebook-a poprzestają jedynie na mniej lub bardziej irytujących monitach przypominających aby zaprosić do gry znajomych. Dopisanie kilku znajomy do naszej gry na Facebook-u, oprócz tego, że możemy wzajemnie odwiedzać swoje wioski czy kosmiczne kolonie, często mniej lub bardziej pomaga w zabawie, poprzez np. wymianę narzędzi czy surowców, albo „zatrudnianie” znajomych do prac. Niektóre gry na Facebook-a idą jednak dalej, wprost w pewnym momencie blokując możliwość gry jeżeli nie skaptujemy określonej ilości znajomych.
Oczywiście owe „aspekty społecznościowe” to woda na młyn twórców gier. Spamując znajomych zaproszeniami albo prośbami o młotek czy śrubki sami reklamujemy grę na swoim wallu, a im więcej graczy tym większa szansa, że któryś z nich skusi się na mikropłatności.
Jak widać gry na Facebook-u to temat na tyle szeroki, że powyższy tekścik nie pozwolił nawet na liźnięcie tematu. Zatem ciąg dalszy nastąpi, może nawet w mniej chaotycznej formie. A tymczasem idę (ach ta realworldowa monenklatura) poklikać w Mafia Warfare