Gry casualowe – podstępny zjadacz czasu
Dalej w temacie gier ogólnie, a gier na Facebook’a w szczególności, parę zdań na temat gier casualowych i czasu, jaki podstępnie zjadają. O tym, że gry mogą uzależniać napisano już wiele tekstów. Przeważnie jednak ich negatywnymi bohaterami były gry mmo, ewentualnie tzw. duże gry. Tymczasem okazuje się, że równie podstępnie czas i życie mogą kraść małe, z pozoru niewinne gry casualowe.
Oczywiście na początek warto by było określić, co rozumiem przez owe gry casualowe. Powszechnie przyjęty został podział na gry hardcorowe i gry casualowe właśnie. Gdzie te pierwsze to duże rozbudowane gry dla wyrobionych graczy (chociaż ostatnio niekoniecznie – to jednak temat na inny wpis), natomiast gry casualowe to gry i gierki dla amatorów „niedzielnego” grania, przysłowiowej pani Basi klikającej sobie na służbowym komputerze w sapera, a na prywatnym pocinającej w zumę albo simsy.
Na potrzeby tego tekstu chciałbym pominąć aspekt grupy odbiorców gier casualowych, a skupić się na prostocie i czasie rozgrywki. Przyjmijmy, że gry casualowe to gry szybkie, do grania z doskoko, gry w których poszczególy poziom czy partyjka zajmuje kilka/kilkanaście minut. Nie ma tu przy tym znaczenia, czy takie gry casualowe polegać będą na zbieraniu diamentów, zarządzaniu restauracją, czy też walkach gangów. Liczy się czas, jaki jednorazowo możemy przy nich spędzić. Nie bez znaczenia jest również szybkość i łatwość uruchomienia takiej gry i szybkość „wejścia” w nią, ogarnięcia się na jakim etapie jesteśmy – to ostatnie często zresztą zostaje sprowadzone do zera.
Scenariusz jest prosty: mamy ochotę na chwilkę rozrywki, chociażby oderwania się na moment od zawodowych obowiązków, dlatego też chcemy odpalić sobie jakąś grę. Z różnych powodów w grę nie wchodzą „duże” gry – kwestia instalacji, uruchomienia, całoekranowego obrazu, minimalnego czasu gry, przy którym miałoby sens siadanie do niej… dlatego też wybieramy jakąś prostą, szybką grę – najlepiej grę online, bez potrzeby instalacji, często grę na facebook’u albo innej społecznościówce, która sprawniej śledzi nasze postępy i pozwala zmierzyć się ze znajomymi (grywalizacja to znów temat na inny wpis). To w końcu tylko kilka/kilkaście minut….
Efekt jest taki, że kończy się na conajmniej kilkudziesięciu, często zupełnie głupio zmarnowanych, nawet nie na samą grę, ale np. oczekiwanie na odnowienie energii czy ukończenie budynku. Owe kilkuminutowe sesyjki z grą powtarzamy powielokroć przez wiele godzin pracy, czy raczej niby pracy gdyż głowę wciąż zaprzątamy sobie grą, co pewien czas bezmyślnie klikając, jak tam idzie odnawianie, zbieranie zasobów, za ile minut znów będziemy mogli pograć przez parę minut.