<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dekultura.pl</title>
	<atom:link href="http://dekultura.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://dekultura.pl</link>
	<description>Kultura to jesteśmy my tutaj, na tym wysypisku śmieci. Blog o cyber-post-kulturze, czyli o wszystkim i o niczym.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 02 Jan 2012 10:28:34 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>blog ekspercki, czyli i Ty możesz zostać ekspertem</title>
		<link>http://dekultura.pl/blogosfera/blog-ekspercki-czyli-i-ty-mozesz-zostac-ekspertem/</link>
		<comments>http://dekultura.pl/blogosfera/blog-ekspercki-czyli-i-ty-mozesz-zostac-ekspertem/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Jan 2012 10:28:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kor</dc:creator>
				<category><![CDATA[blogosfera]]></category>
		<category><![CDATA[blog ekspercki]]></category>
		<category><![CDATA[blogi ekspercie]]></category>
		<category><![CDATA[e-marketing]]></category>
		<category><![CDATA[pozycjonowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dekultura.pl/?p=20</guid>
		<description><![CDATA[Witam na początku nowego roku. Pewnie wypadało by poświęcić ten wpis podsumowaniu ubiegłego roku, albo też prognozom na rok właśnie się rozpoczynający. Tylko, że szczerze pisząc, nie mam na to ochoty. Może pokusiłbym się o to, gdybym był ekspertem, prowadzącym ekspercki blog. Sęk jednak w tym, że nie jestem i nie prowadzę. Blogi eksperckie to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Witam na początku nowego roku. Pewnie wypadało by poświęcić ten wpis podsumowaniu ubiegłego roku, albo też prognozom na rok właśnie się rozpoczynający. Tylko, że szczerze pisząc, nie mam na to ochoty. Może pokusiłbym się o to, gdybym był ekspertem, prowadzącym ekspercki blog. Sęk jednak w tym, że nie jestem i nie prowadzę.<br />
<span id="more-20"></span><br />
Blogi eksperckie to ciekawy, ale dosyć typowy przykład, dewaluacji pewnego zjawiska. Przykład procesu bardzo wyraźnie widocznego zwłaszcza w sieci. Schemat jest zawsze podobny:<br />
Mamy oto osobę, później osoby, które zaczynają uprawiać jakiś rodzaj działalności. W tym przypadku np. ekspertów z różnych branż, którzy postanawiają podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi osobami. Często zakładają w tym celu bloga, między innymi po to, aby swoją bardziej osobistą, subiektywną, często krytyczną pisaninę oddzielić od spraw firmowych. Następnie zaczynają pojawiać się naśladowcy, osoby, które również chciały by zostać ekspertami, za takich się uważają, lub po prostu chcieli by być jako tacy postrzegani. Patologia postępuje. Pseudoeksperci zaczynają się profesjonalizować. Do wybicia się swojego bloga eksperckiego zaczynają używać wiedzy pozycjonerskiej, a pozycjonowanie bloga nie jest już dodatkowym działaniem marketingowym, ale istotą sprawy. Tu rozpoczyna się kolejny etap. Blogi eksperckie zaczynają zakładać osoby czy firmy, które nie mają ku temu żadnej predyspozycji. Za wyjątkiem kasy. I właśnie za pieniądze budują sobie pozycję eksperta. A nie jest to skomplikowane zadanie. Wystarczy wynająć jakiegoś pismaka chociażby poprzez jeden z serwisów dla internetowych &#8222;copywriterów&#8221;, czy raczej stukaczy kontentu. Za grosze, w półhurcie zakupić kilkanaście tysięcy znaków wpisów na temat, w którym chcemy uchodzić za eksperta. Kolejne parę groszy przeznaczamy na pozycjonowanie takiego bloga znów wynajmując kogoś kto nam go ładnie skataloguje, podlinkuje do tzw. zaplecza itd. itp. Oczywiście samego bloga również nie stawiamy sami, ale zlecamy to kolejnej jednoosobowej agancji interaktywnej. Ciekawe, czy zdjęcia pod krawatami, lub przeciwnie, w wystudiowanie niedbałych strojach, które zdobią blogi eksperckie na prawdę należą do osób podpisujących się pod nimi imieniem i nazwiskiem, czy też są ściągane z jakichś stocków.<br />
Ciekawe, że jednym z popularniejszych tematów jakie poruszają blogi eksperckie, jest temat zakładania blogów eksperckich. Zagadnienie, którym najczęściej dzielą się z czytelnikami internetowi eksperci, to problem jak szybko, łatwo i skutecznie, najlepiej w weekend i nic nie robiąc, zostać ekspertem.<br />
Serwisy na których można zamieszczać zlecenia i typy osób, które zamieszczają i realizują takie zlecenia, to temat na osobny wpis. Czasami człowiekowi opadają ręce, gdy czyta ogłoszenie &#8222;agencji copywirterskiej&#8221;, &#8222;multimedialnej&#8221;, &#8222;reklamowej&#8221; czy innej, która pragnie zakupić za grosze teksty marketingowe opisujące ich działalność. Czy jest sens oferować klientom (nawet z internetu b) opisanie działalności ich firm, nie potrafiąc sensownie przedstawić oferty własnej firmy? Głupie pytanie. Ważne, że na stronie wszystko wygląda (pseudo)profesjonalnie, a jeżeli klient po niewczasie zorientuje się, że zamiast profesjonalnej firmy ma do czynienia z cwanym studentem, to już jego problem.<br />
Nie raz trafiałem na stronę takiej czy innej &#8222;agencji&#8221; strzelającej marketingowym bełkotem jak to skutecznie są w stanie zrobić każdemu dobrze. Tyle, że sam wstydziłbym się zaproponować komukolwiek &#8222;realizację&#8221; na oferowanych przez nich poziomie. Czasami dochodzę do wniosku, że od umiejętności, kratywności i innych takich, ważniejszy jest garnitur, netbook czy może już teraz tablet, uśmiech białych zębów i gadka, dzięki której obrotny przedstawiciel handlowy jest w stanie nakręcić kogoś na skorzystanie z usług tej czy innej &#8222;agencji reklamowej&#8221;.<br />
Wracając do tematu blogów eksperckich, zastanawiam się czemu tak naprawdę mają one służyć. Oczywiście jednym z aspektów może być szansa na zainteresowanie jednego czy drugiego klienta naszymi &#8222;usługami consultingowymi&#8221; czy też &#8222;szkoleniami&#8221;, a w prostszej wersji sprzedanie za przeproszeniem &#8222;e-booka&#8221; z kilkudziesięcoma chamsko złożonymi stronami banałów.  Drugi aspekt, to chęć dowartościowania się, zaistnienia w takim czy innym zakątku &#8222;blogosfery&#8221;, podbudowania swojego ego, czasem nawet dla naszej prywatnej satysfakcji. Co z tego, że niespecjalnie nam idzie prowadzenie naszej &#8222;firmy&#8221;, ważne, że jesteśmy ekspertami w branży.<br />
Jeszcze inna kategoria internetowych ekspertów, może nawet liczniejsza niż się wydaje, to osoby, które chcą za takowych uchodzić dzięki lekturze złotych myśli innych ekspertów. Tak jak podobno każda firma, niezależnie od profilu, strategii itd. itp. musi mieć konto na facebooku, tak wypada, aby ktoś z jej za przeproszeniem menagmentu prowadził eksperckiego bloga.<br />
Owszem są w sieci blogi prawdzone przez prawdziwych ekspertów, blogi których każdy wpis daje więcej niż kilka śmieciowych e-booków, tyle tylko, że osoby które tworzą takie blogi, rzadko określają się mianem ekspertów. One po prostu nimi są, nie potrzebują udowadniać niczego sobie i światu, w sztuczny sposób kreować swojego wizerunku. Niestety, aby trafić na takie miejsce trzeba najpierw przekopać się przez kilka podstron mniej lub bardziej śmieciowych blogów, serwisów i &#8222;portali&#8221;, gdzie odpowiedni dobór słów kluczowych i umiejętne linkowanie skutecznie wygrywa z wartościową treścią.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dekultura.pl/blogosfera/blog-ekspercki-czyli-i-ty-mozesz-zostac-ekspertem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gry casualowe &#8211; podstępny zjadacz czasu</title>
		<link>http://dekultura.pl/gry-na-facebook-a/gry-casualowe-podstepny-zjadacz-czasu/</link>
		<comments>http://dekultura.pl/gry-na-facebook-a/gry-casualowe-podstepny-zjadacz-czasu/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Nov 2011 12:52:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kor</dc:creator>
				<category><![CDATA[gry na Facebook-a]]></category>
		<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[gry casualowe]]></category>
		<category><![CDATA[gry na facebook-a]]></category>
		<category><![CDATA[uzależnienie od gier]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dekultura.pl/?p=17</guid>
		<description><![CDATA[Dalej w temacie gier ogólnie, a gier na Facebook&#8217;a w szczególności, parę zdań na temat gier casualowych i czasu, jaki podstępnie zjadają. O tym, że gry mogą uzależniać napisano już wiele tekstów. Przeważnie jednak ich negatywnymi bohaterami były gry mmo, ewentualnie tzw. duże gry. Tymczasem okazuje się, że równie podstępnie czas i życie mogą kraść [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dalej w temacie gier ogólnie, a gier na Facebook&#8217;a w szczególności, parę zdań na temat gier casualowych i czasu, jaki podstępnie zjadają. O tym, że gry mogą uzależniać napisano już wiele tekstów. Przeważnie jednak ich negatywnymi bohaterami były gry mmo, ewentualnie tzw. duże gry. Tymczasem okazuje się, że równie podstępnie czas i życie mogą kraść małe, z pozoru niewinne gry casualowe.<br />
<span id="more-17"></span><br />
Oczywiście na początek warto by było określić, co rozumiem przez owe gry casualowe. Powszechnie przyjęty został podział na gry hardcorowe i gry casualowe właśnie. Gdzie te pierwsze to duże rozbudowane gry dla wyrobionych graczy (chociaż ostatnio niekoniecznie &#8211; to jednak temat na inny wpis), natomiast gry casualowe to gry i gierki dla amatorów &#8222;niedzielnego&#8221; grania, przysłowiowej pani Basi klikającej sobie na służbowym komputerze w sapera, a na prywatnym pocinającej w zumę albo simsy.</p>
<p>Na potrzeby tego tekstu chciałbym pominąć aspekt grupy odbiorców gier casualowych, a skupić się na prostocie i czasie rozgrywki. Przyjmijmy, że gry casualowe to gry szybkie, do grania z doskoko, gry w których poszczególy poziom czy partyjka zajmuje kilka/kilkanaście minut. Nie ma tu przy tym znaczenia, czy takie gry casualowe polegać będą na zbieraniu diamentów, zarządzaniu restauracją, czy też walkach gangów. Liczy się czas, jaki jednorazowo możemy przy nich spędzić. Nie bez znaczenia jest również szybkość i łatwość uruchomienia takiej gry i szybkość &#8222;wejścia&#8221; w nią, ogarnięcia się na jakim etapie jesteśmy &#8211; to ostatnie często zresztą zostaje sprowadzone do zera.</p>
<p>Scenariusz jest prosty: mamy ochotę na chwilkę rozrywki, chociażby oderwania się na moment od zawodowych obowiązków, dlatego też chcemy odpalić sobie jakąś grę. Z różnych powodów w grę nie wchodzą &#8222;duże&#8221; gry &#8211; kwestia instalacji, uruchomienia, całoekranowego obrazu, minimalnego czasu gry, przy którym miałoby sens siadanie do niej&#8230; dlatego też wybieramy jakąś prostą, szybką grę &#8211; najlepiej grę online, bez potrzeby instalacji, często grę na facebook&#8217;u albo innej społecznościówce, która sprawniej śledzi nasze postępy i pozwala zmierzyć się ze znajomymi (grywalizacja to znów temat na inny wpis). To w końcu tylko kilka/kilkaście minut&#8230;. </p>
<p>Efekt jest taki, że kończy się na conajmniej kilkudziesięciu, często zupełnie głupio zmarnowanych, nawet nie na samą grę, ale np. oczekiwanie na odnowienie energii czy ukończenie budynku. Owe kilkuminutowe sesyjki z grą powtarzamy powielokroć przez wiele godzin pracy, czy raczej niby pracy gdyż głowę wciąż zaprzątamy sobie grą, co pewien czas bezmyślnie klikając, jak tam idzie odnawianie, zbieranie zasobów, za ile minut znów będziemy mogli pograć przez parę minut.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dekultura.pl/gry-na-facebook-a/gry-casualowe-podstepny-zjadacz-czasu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gry na Facebook-u (1)</title>
		<link>http://dekultura.pl/gry-na-facebook-a/gry-na-facebook-u-1/</link>
		<comments>http://dekultura.pl/gry-na-facebook-a/gry-na-facebook-u-1/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 Oct 2011 17:35:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kor</dc:creator>
				<category><![CDATA[gry na Facebook-a]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[gry na facebook-a]]></category>
		<category><![CDATA[mikropłatności]]></category>
		<category><![CDATA[rozrywka]]></category>
		<category><![CDATA[serwisy społecznościowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dekultura.pl/?p=14</guid>
		<description><![CDATA[Skoro mamy już za sobą grę wstępną, dziś chciałbym napisać parę słów właśnie na temat gier, a konkretnie spróbować scharakteryzować czy cechują się gry na Facebook-a. W ogóle gry we współczesnej kulturze, to obszerny temat, który pewnie doczekał się już niejednej pracy magisterskiej. Ważne miejsce w temacie &#8222;gry&#8221; zajmuje pewien specyficzny rodzaj gier, a mianowicie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Skoro mamy już za sobą grę wstępną, dziś chciałbym napisać parę słów właśnie na temat gier, a konkretnie spróbować scharakteryzować czy cechują się gry na Facebook-a. W ogóle gry we współczesnej kulturze, to obszerny temat, który pewnie doczekał się już niejednej pracy magisterskiej. Ważne miejsce w temacie &#8222;gry&#8221; zajmuje pewien specyficzny rodzaj gier, a mianowicie gry społecznościowe.</p>
<p><span id="more-14"></span>Rozwój Facebook-a w ciągu ostatnich lat to dosyć symptomatyczne dla internetu zjawisko. Jeszcze dwa lata temu było tam pusto i głucho, walle świeciły pustkami i właściwie nie było za bardzo wiadomo o co w tym wszystkim chodzi. W przeciwieństwie do Goldenline czy za przeproszeniem Naszej Klasy, Facebook nie miał określonego celu, profilu &#8211; człowiek zakładał konto i już: mógł wszystko albo nic. Dziś z Facebook-iem jest podobnie jak z Google &#8211; jeżeli Cię tam nie ma to nie istniejesz. Parcie na obecność w &#8222;mediach społecznościowych&#8221; i kompletnie źle pojmowany &#8222;marketing społecznościowy&#8221; to jednak temat na osobny wpis, podobnie jak inne &#8211; mniej komercyjne &#8211; zagadnienia związane z Facebook-iem. Wróćmy zatem do gier na Facebook-u.</p>
<p>Już jakiś czas temu przez wszystkie &#8222;mainstramowe&#8221; media przewinął się temat gier w zarządzanie farmą, opisujących ludzi, którzy gotowi byli do dużych poświęceń aby nie uschły im roślinki. Obecnie nadal najpopularniejsze gry na facebook-u to różnego rodzaju gry w zarządzanie &#8211; farmą, postapokaliptyczną społecznością czy wioską Smerfów.</p>
<p>Gamedesign różnych gier tego typu jest bardzo do siebie zbliżony i nawiązuje do klasyki RTS-ów. Mamy oto surowce, które wydobywamy w różny sposób, mamy centra badawcze i produkcyjne ludzików bądź pojazdów określonego typu wiele poziomów rozwoju tych wszystkich konstrukcji, oraz czas jaki nam to pochłania. Właśnie ów czas jest najbardziej deprymujący dla grających w tego typu gry &#8211; i tu oczywiście na przeciw wychodzą im twórcy, umożliwiając natychmiastowe przyspieszenie wszystkich procesów kosztem uszczuplenia specjalnych zasobów, które &#8211; pomijając niewielkie ilości zdobywane w np. questach &#8211; nabywamy za zupełnie realne pieniądze. Dla porządku wspomnijmy również o możliwości kupowania za taką specjalną walutę specjalnych przedmiotów czy innych używanych w grze dóbr &#8211; do tego typu zagrywek przyzwyczaiły nas już wszystkie free2play gry MMO. Wartość takich dóbr premium w grze zależna jest od konkretnej gry. Niektóre gry na Facebook-u pozwalają na zakup przedmiotów czysto dekoracyjnych, lub może przydatnych lecz nie mających dużego wpływu na grę. Inne gry &#8211; zwłaszcza nastawione na jakiegoś typu rywalizację, potrafią dać takim płacącym realne pieniądze użytkownikom znaczną przewagę nad innymi.</p>
<p>Innym czynnikiem, którym bardzo często charakteryzują się gry na Facebook-u, jest energia albo jej odpowiednik. Wykonując w grze kolejne czynności, zużywamy określone ilości tej energii a jej regeneracja wymaga czasu, lub &#8211; znowu mikropłatności.</p>
<p>Naturalnie w zdecydowanej większości gry na Facebook-a mają mniej lub bardziej rozwinięty aspekt społecznościowy. Nie ma chyba gry na Faceboo-a, gdzie na dole czy z boku nie widniały by puste ramki czekające tylko na wypełnienie znajomymi. Jedne gry na Facebook-a poprzestają jedynie na mniej lub bardziej irytujących monitach przypominających aby zaprosić do gry znajomych. Dopisanie kilku znajomy do naszej gry na Facebook-u, oprócz tego, że możemy wzajemnie odwiedzać swoje wioski czy kosmiczne kolonie, często mniej lub bardziej pomaga w zabawie, poprzez np. wymianę narzędzi czy surowców, albo &#8222;zatrudnianie&#8221; znajomych do prac. Niektóre gry na Facebook-a idą jednak dalej, wprost w pewnym momencie blokując możliwość gry jeżeli nie skaptujemy określonej ilości znajomych.</p>
<p>Oczywiście owe &#8222;aspekty społecznościowe&#8221; to woda na młyn twórców gier. Spamując znajomych zaproszeniami albo prośbami o młotek czy śrubki sami reklamujemy grę na swoim wallu, a im więcej graczy tym większa szansa, że któryś z nich skusi się na mikropłatności.</p>
<p>Jak widać gry na Facebook-u to temat na tyle szeroki, że powyższy tekścik nie pozwolił nawet na liźnięcie tematu. Zatem ciąg dalszy nastąpi, może nawet w mniej chaotycznej formie. A tymczasem idę (ach ta realworldowa monenklatura) poklikać w <a href="http://apps.facebook.com/mafwarfare/" title="Mafia Warfare">Mafia Warfare</a> <img src='http://dekultura.pl/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dekultura.pl/gry-na-facebook-a/gry-na-facebook-u-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na początek</title>
		<link>http://dekultura.pl/o-serwisie/na-poczatek/</link>
		<comments>http://dekultura.pl/o-serwisie/na-poczatek/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 14 Oct 2011 17:52:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kor</dc:creator>
				<category><![CDATA[o serwisie]]></category>
		<category><![CDATA[wstęp]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dekultura.pl/?p=9</guid>
		<description><![CDATA[Każdy blog trzeba zacząć od pierwszego wpisu. I zawsze nie łatwo jest ten wpis stworzyć. Dlatego też tutaj daruje sobie wielkie wstępy na temat tego czym będzie lub nie będzie ten blog. Po prostu czas pokaże, tak jak pokazał, że internet poszedł dziś w zupełnie inną stronę przewidywali różni mądrale.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy blog trzeba zacząć od pierwszego wpisu. I zawsze nie łatwo jest ten wpis stworzyć. Dlatego też tutaj daruje sobie wielkie wstępy na temat tego czym będzie lub nie będzie ten blog. Po prostu czas pokaże, tak jak pokazał, że internet poszedł dziś w zupełnie inną stronę przewidywali różni mądrale.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dekultura.pl/o-serwisie/na-poczatek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

