blog ekspercki, czyli i Ty możesz zostać ekspertem
Witam na początku nowego roku. Pewnie wypadało by poświęcić ten wpis podsumowaniu ubiegłego roku, albo też prognozom na rok właśnie się rozpoczynający. Tylko, że szczerze pisząc, nie mam na to ochoty. Może pokusiłbym się o to, gdybym był ekspertem, prowadzącym ekspercki blog. Sęk jednak w tym, że nie jestem i nie prowadzę.
Blogi eksperckie to ciekawy, ale dosyć typowy przykład, dewaluacji pewnego zjawiska. Przykład procesu bardzo wyraźnie widocznego zwłaszcza w sieci. Schemat jest zawsze podobny:
Mamy oto osobę, później osoby, które zaczynają uprawiać jakiś rodzaj działalności. W tym przypadku np. ekspertów z różnych branż, którzy postanawiają podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi osobami. Często zakładają w tym celu bloga, między innymi po to, aby swoją bardziej osobistą, subiektywną, często krytyczną pisaninę oddzielić od spraw firmowych. Następnie zaczynają pojawiać się naśladowcy, osoby, które również chciały by zostać ekspertami, za takich się uważają, lub po prostu chcieli by być jako tacy postrzegani. Patologia postępuje. Pseudoeksperci zaczynają się profesjonalizować. Do wybicia się swojego bloga eksperckiego zaczynają używać wiedzy pozycjonerskiej, a pozycjonowanie bloga nie jest już dodatkowym działaniem marketingowym, ale istotą sprawy. Tu rozpoczyna się kolejny etap. Blogi eksperckie zaczynają zakładać osoby czy firmy, które nie mają ku temu żadnej predyspozycji. Za wyjątkiem kasy. I właśnie za pieniądze budują sobie pozycję eksperta. A nie jest to skomplikowane zadanie. Wystarczy wynająć jakiegoś pismaka chociażby poprzez jeden z serwisów dla internetowych „copywriterów”, czy raczej stukaczy kontentu. Za grosze, w półhurcie zakupić kilkanaście tysięcy znaków wpisów na temat, w którym chcemy uchodzić za eksperta. Kolejne parę groszy przeznaczamy na pozycjonowanie takiego bloga znów wynajmując kogoś kto nam go ładnie skataloguje, podlinkuje do tzw. zaplecza itd. itp. Oczywiście samego bloga również nie stawiamy sami, ale zlecamy to kolejnej jednoosobowej agancji interaktywnej. Ciekawe, czy zdjęcia pod krawatami, lub przeciwnie, w wystudiowanie niedbałych strojach, które zdobią blogi eksperckie na prawdę należą do osób podpisujących się pod nimi imieniem i nazwiskiem, czy też są ściągane z jakichś stocków.
Ciekawe, że jednym z popularniejszych tematów jakie poruszają blogi eksperckie, jest temat zakładania blogów eksperckich. Zagadnienie, którym najczęściej dzielą się z czytelnikami internetowi eksperci, to problem jak szybko, łatwo i skutecznie, najlepiej w weekend i nic nie robiąc, zostać ekspertem.
Serwisy na których można zamieszczać zlecenia i typy osób, które zamieszczają i realizują takie zlecenia, to temat na osobny wpis. Czasami człowiekowi opadają ręce, gdy czyta ogłoszenie „agencji copywirterskiej”, „multimedialnej”, „reklamowej” czy innej, która pragnie zakupić za grosze teksty marketingowe opisujące ich działalność. Czy jest sens oferować klientom (nawet z internetu b) opisanie działalności ich firm, nie potrafiąc sensownie przedstawić oferty własnej firmy? Głupie pytanie. Ważne, że na stronie wszystko wygląda (pseudo)profesjonalnie, a jeżeli klient po niewczasie zorientuje się, że zamiast profesjonalnej firmy ma do czynienia z cwanym studentem, to już jego problem.
Nie raz trafiałem na stronę takiej czy innej „agencji” strzelającej marketingowym bełkotem jak to skutecznie są w stanie zrobić każdemu dobrze. Tyle, że sam wstydziłbym się zaproponować komukolwiek „realizację” na oferowanych przez nich poziomie. Czasami dochodzę do wniosku, że od umiejętności, kratywności i innych takich, ważniejszy jest garnitur, netbook czy może już teraz tablet, uśmiech białych zębów i gadka, dzięki której obrotny przedstawiciel handlowy jest w stanie nakręcić kogoś na skorzystanie z usług tej czy innej „agencji reklamowej”.
Wracając do tematu blogów eksperckich, zastanawiam się czemu tak naprawdę mają one służyć. Oczywiście jednym z aspektów może być szansa na zainteresowanie jednego czy drugiego klienta naszymi „usługami consultingowymi” czy też „szkoleniami”, a w prostszej wersji sprzedanie za przeproszeniem „e-booka” z kilkudziesięcoma chamsko złożonymi stronami banałów. Drugi aspekt, to chęć dowartościowania się, zaistnienia w takim czy innym zakątku „blogosfery”, podbudowania swojego ego, czasem nawet dla naszej prywatnej satysfakcji. Co z tego, że niespecjalnie nam idzie prowadzenie naszej „firmy”, ważne, że jesteśmy ekspertami w branży.
Jeszcze inna kategoria internetowych ekspertów, może nawet liczniejsza niż się wydaje, to osoby, które chcą za takowych uchodzić dzięki lekturze złotych myśli innych ekspertów. Tak jak podobno każda firma, niezależnie od profilu, strategii itd. itp. musi mieć konto na facebooku, tak wypada, aby ktoś z jej za przeproszeniem menagmentu prowadził eksperckiego bloga.
Owszem są w sieci blogi prawdzone przez prawdziwych ekspertów, blogi których każdy wpis daje więcej niż kilka śmieciowych e-booków, tyle tylko, że osoby które tworzą takie blogi, rzadko określają się mianem ekspertów. One po prostu nimi są, nie potrzebują udowadniać niczego sobie i światu, w sztuczny sposób kreować swojego wizerunku. Niestety, aby trafić na takie miejsce trzeba najpierw przekopać się przez kilka podstron mniej lub bardziej śmieciowych blogów, serwisów i „portali”, gdzie odpowiedni dobór słów kluczowych i umiejętne linkowanie skutecznie wygrywa z wartościową treścią.
Bardzo dobry wpis.Na pocikslh blog ciezko znalezc artykuly na temat wyboru niszy czy to rynkowej czy takiej, ktora mozna wykorzystac do powstania wlasnego bloga.Pozdrawiam
YBUjzM fsoypiqehfbw
6MbRyq , [url=http://mzcrxgwplgav.com/]mzcrxgwplgav[/url], [link=http://egsskyeidsuz.com/]egsskyeidsuz[/link], http://xtprnxkeebvd.com/
vCU2bU yiweihaivwyo
w9SLpD , [url=http://labrzbwcznab.com/]labrzbwcznab[/url], [link=http://nvtmithuklfp.com/]nvtmithuklfp[/link], http://advpdolwvkfl.com/
Najlepsze jedzenie…
blog ekspercki, czyli i Ty możesz zostać ekspertem | Dekultura.pl – cyber-post-kultura cywilizacji śmieci…